10 pytań do… dietetyczki Marty Zarębskiej

jedzenie

Miesiąc temu rozpoczęłam na Kobiecej Firmie cykl „10 pytań do…” czyli cykl wywiadów z przedsiębiorczymi kobietami. To kobiety takie jak Ty i ja, które same od podstaw tworzą i rozwijają swoje firmy, mimo że nie zawsze jest to łatwe i przyjemne, szczególnie jeśli ZUS non stop wzrasta jak szalony.

Miesiąc temu, jako pierwsza, odpowiedziała na moje pytania wspaniała florystka Joanna Zbieżak, a w tym wpisie – na te same pytania – odpowie równie wspaniała dietetyczka Marta Zarębska.

Zatem jeśli planujesz swój biznes albo dopiero go założyłaś, to „10 pytań do…” może pomóc Ci podjąć właściwą decyzję lub zmotywuje Cię do działania. A jeśli jesteś już biznesową weteranką, to wpis ten będzie dla Ciebie, mam nadzieję, miłą odskocznią od codziennych obowiązków.

Marta Zarębska – dietetyczka, z którą na pewno zmienisz swoje życie na lepsze

Marta Zarębska gabinet dietetyczny Odważsię!
Marta Zarębska właścicielka Poradni Dietetycznej „odWAŻ się!”

Marta prowadzi firmę od niespełna 3 lat, a już zdobyła zaufanie ogromnej liczby klientów. Myślę, że do tego sukcesu przyczyniły się jej profesjonalizm, zaangażowanie oraz empatia. Poza tym Marta to żywe srebro (kiedyś tak się mówiło o dzieciach, które nie mogły usiedzieć w miejscu) i jej działania oraz plany wykraczają daleko poza zwykły gabinet dietetyczny. Wobec tego radzę mieć na nią oko, bo na pewno nie raz czymś nas zaskoczy.

Ja: Marto jest mi niezmiernie miło, że zgodziłaś się odpowiedzieć na moje pytania, tym bardziej, że nie narzekasz na brak wolnego czasu.

Marta: Również mi miło, że mogę udzielić Ci tego wywiadu. A na brak pracy rzeczywiście nie narzekam.

1. Wobec tego zaczynajmy. Powiedź proszę, jak zostać dietetykiem i jakie były Twoje początki?

Marta: Na dobrą sprawę do pracy w charakterze dietetyka wystarczy komputer i program do układania jadłospisów, bo można pracować zdalnie. Ja jednak nie wyobrażałam sobie pracy bez kontaktu face to face z pacjentem. Uważam, że taka forma przynosi zdecydowanie lepsze efekty współpracy. Ale od początku. Wykształcenie i ukończone studia wyższe to podstawa. Chyba nikt z nas nie wyobraża sobie korzystania z porad prawnika, który jeszcze miesiąc temu był budowlańcem. Tak samo ja nie wyobrażam sobie nazywania siebie dietetykiem i pracy z pacjentem, często człowiekiem z kilkoma schorzeniami, po ukończeniu miesięcznego internetowego kursu. To czysta bezmyślność i brak odpowiedzialności.

Zgadzam się z Tobą w 100%. Nie wyobrażam sobie powierzenia swojego zdrowia w ręce osoby, która nie ma gruntownego wykształcenia w tym kierunku. A czy otworzenie swojej poradni dietetycznej było trudne? Jakie koszty trzeba wziąć pod uwagę na starcie?

Marta: Biorąc pod uwagę trudności związane ze stworzeniem poradni, jako miejsca na mapie miasta, największy problem sprawiło mi znalezienie odpowiedniego lokalu. Zależało mi nie tylko na lokalizacji z dobrym dojazdem, ale przede wszystkim na wynajmie na wyłączność, bo dzięki temu byłabym całkowicie niezależna i mogłabym ustalać godziny spotkań z pacjentami według potrzeb. Zajęło mi to trochę czasu i mniej więcej po trzech tygodniach znalazłam miejsce, które spełniało moje oczekiwania.

W kwestii samych wydatków – wyposażenia gabinetu, określenia stałych miesięcznych kosztów, prognozowanych przychodów – oczywiście nie obeszło się bez biznesplanu. Dokładnie rozpisałam, co jest mi niezbędne do pracy czyli: komputer, analizator składu ciała, program do układania jadłospisów, meble, strona www, logo firmy. To były wydatki jednorazowe. Dodatkowo musiałam wziąć pod uwagę stałe miesięczne opłaty jak ZUS, lokal, media, księgowość. Muszę przyznać, że trochę zbagatelizowałam temat reklamy. Teraz bez wahania znaczną część środków przeznaczyłabym na reklamę w Internecie, bo przecież tam wszyscy wszystkiego szukamy.

Moim zdaniem 10 – 15 tysięcy to minimum na start, jeśli chcemy zainwestować w dobry analizator, komputer, reklamę i móc spokojnie przez dwa miesiące opłacić stałe koszty prowadzenia działalności.

2. Popieram takie racjonalne podejście do tematu finansów. Na każdym swoim szkoleniu z przygotowania się do założenia biznesu, kładę ogromny nacisk na biznesplan i wszelkie finansowe wyliczenia. No i kwestia reklamy – to podstawa. Zatem jak zdobyłaś swoich pierwszych klientów? Czy było to trudne?

Marta: Pierwsi pacjenci pojawili się właściwie od razu. Wcześniej pracowałam już w gabinecie dietetycznym i chyba zadziałał marketing szeptany. Ktoś zauważył, że pracuję teraz u siebie, ktoś komuś mnie polecił, któraś z wcześniejszych osób, z którą współpracowałam, wróciła i tak zaczęło się kręcić. Chociaż na początku byli to zdecydowanie członkowie rodziny, a nieco później znajomi znajomych. Po około pół roku 90% pacjentów były to już osoby, które znalazły moją ofertę w Internecie.

A jak wygląda profil Twojego docelowego klienta?

Marta: Współpracuję właściwie z każdym, kto w jakikolwiek sposób chce zmienić swoje nawyki żywieniowe. W większości są to kobiety z nadwagą i otyłością, które chcą zredukować nadprogramowe kilogramy. Przychodzą również panowie, dzieci, osoby starsze, kobiety w ciąży. Mnóstwo osób z chorobami, w których leczeniu dieta odgrywa ogromną rolę. Także nie ma tu żadnych ograniczeń czy dyskryminacji. Coraz częściej dostaję też różne oferty współpracy. Odzywają się do mnie na przykład centra medyczne, które swoim pacjentom chcą zapewnić opiekę dietetyka. Dostaję też propozycje poprowadzenia warsztatów np. w przedszkolach i szkołach, pisania artykułów do pism branżowych czy nawiązania współpracy z cateringami dietetycznymi. Zdarzyły się nawet propozycje udziału w programach telewizyjnych, ale do tego muszę jeszcze dojrzeć 🙂

3. Super, chętnie posłuchałabym Ciebie i obejrzała w jakimś programie telewizyjnym. Ale wróćmy na chwilę jeszcze do reklamy i marketingu, bo to istotne elementy w budowaniu biznesu. Jakie według Ciebie są najlepsze kanały do promocji takiego typu działalności i jaka reklama odnosi najlepszy skutek?

Marta: Tak jak wspomniałam, u mnie zadziałał marketing szeptany. Ale polecam reklamę w Google i oczywiście media społecznościowe. Warto też prosić pacjentów o wystawienie opinii w Internecie, bo często na ich podstawie nowe osoby decydują się skorzystać z mojej pomocy.

4. I znowu marketing szeptany. Asia Zbieżak mówiła to samo. Jednak ludzie najchętniej słuchają innych ludzi i ich opinii. Zostawmy temat reklamy i porozmawiajmy trochę o organizacji czasu pracy. Czy Twoja działalność jest sezonowa? Jeśli tak, to jak się zabezpieczasz finansowo na okresy, w których masz mniej zleceń albo wcale?

Marta: Poradnię prowadzę od 2,5 roku i poza początkami, gdzie pacjenci pojawiali się stopniowo, nie zauważyłam znaczących różnic w przychodach. Nawet w wakacje czy w okresie przedświątecznym „ruch” jest na stałym poziomie i z roku na rok powoli rośnie. Na pewno więcej pracy mam krótko przed wakacjami, bo na przykład „wyjazd na Majorkę” za pasem, ale też po świętach – „bo Sylwester”. Nie ma i właściwie od samego początku nie było miesięcy, kiedy ostro musiałam zaciskać pasa, żeby wystarczyło na podstawowe opłaty.

Marta Zarębska poradnia dietetyczna "odWAŻ się!"
Marta Zarębska właścicielka Poradni Dietetycznej „odWAŻ się!”

5. Myślę, że duże znaczenia w tym wszystkim odgrywa Twoja osoba i to że Ciebie po prostu nie da się nie lubić. Pozostańmy przy osobowości. Jakie według Ciebie umiejętności i cechy charakteru są kluczowe do prowadzenia biznesu takiego, jak Twój?

Marta: Dziękuję.

A odpowiadając na pytanie – po pierwsze trzeba lubić pracę z ludźmi. Umieć z nimi rozmawiać. Wspierać i tłumaczyć, a nie krytykować. Bo naprawdę trzeba się odważyć, żeby przyjść i poprosić o pomoc. Do tego opowiedzieć o sobie, swoich problemach, często trudnych i bolesnych sytuacjach, więc empatia i zrozumienie przede wszystkim.

Po drugie trzeba mieć twardy tyłek (tak jak w każdej innej branży), żeby nie dać się konkurencji. Teoretycznie wszyscy gramy do jednej bramki wykonując zawód dietetyka, ale gdy w grę wchodzą pieniądze, bywa różnie.

Po trzecie, i chyba najważniejsze, samodyscyplina i organizacja czasu pracy. Znaczną część swoich obowiązków zawodowych wykonuję w domu. Nie muszę zatem zrywać się o 6 rano i biec do biura. Mogę zaplanować pracę, jak chcę. Mimo tej dogodności jestem zwolenniczką działania już od rana, żeby po południu mieć więcej czasu na inne rzeczy. Poza tym taki system porządkuje mi pracę. I planuję – co niedzielę wieczorem robię listę zadań na cały tydzień. Wypisuję, co muszę zrobić danego dnia i potem, kiedy w ciągu tygodnia to zrobię – wykreślam z listy.

6. Planowanie to jest coś co kocham, poza tym biznes bez planowania to jak polityk bez wyborczych obietnic – nie istnieje. Powiedz nam nieco więcej na temat tego, jak organizujesz sobie czas. Jak wygląda Twój typowy dzień pracy i ile pracujesz?

Marta: Do pracy zabieram się o 7 rano. Zaczynam od sprawdzenia skrzynki mailowej, odpowiadam na zaległe wiadomości. Następnie siadam do układania jadłospisów. W skali tygodnia mam ich do ułożenia kilkadziesiąt (to pochłania zdecydowanie najwięcej czasu), więc rozkładam to zadanie na kilka dni.

Z pacjentami w poradni z reguły spotykam się popołudniami i tę część swojej pracy lubię najbardziej. Ale w tej kwestii bywa rożnie. Są tygodnie, kiedy pojawiam się w gabinecie codziennie, na kilka godzin, a są i takie, kiedy jestem tam przez trzy, cztery dni w tygodniu. Wszystko zależy od ilości pacjentów. W międzyczasie oczywiście maile i telefony.

I niestety tak, zdarza mi się pracować w soboty, ale tu ograniczam się już tylko do wizyt w gabinecie. Dodatkowo blog, który współtworzę i prace, jak ja to nazywam, zewnętrze, np. warsztaty czy pisanie artykułów do pism. Uściślając – pracuję od 6 do 12 godzin dziennie.

7. 12 godzin to dużo, ale jeśli samemu się je planuje, to jest to zupełnie inne 12 godzin niż byłoby na etacie. Przejdźmy teraz do konkurencji, o której nieco już wcześniej wspomniałaś. Masz dużą konkurencję? Jak sobie z nią “radzisz”?

Marta: Na rynku pojawia się coraz więcej gabinetów dietetycznych i oczywiście mam świadomość, że konkurencji przybywa. Ale robię swoje i robię to dobrze, o czym świadczy ilość zadowolonych pacjentów i nowych, stale przybywających. I na dobrą sprawę nie mam czasu myśleć o innych. Skupiam się na swojej pracy, swoim rozwoju, swoich potrzebach i innym radzę to samo. Dzięki temu biznes kręci się całkiem nieźle 🙂

8. Też uważam, że nie ma co nadmiernie myśleć o konkurencji. Trzeba robić swoje, najlepiej jak się potrafi i tyle. A na co trzeba być gotowym, zaczynając jednoosobową działalność w branży dietetycznej? Jakie są plusy i minusy takiego biznesu?

Marta: Największym plusem dla mnie jest to, że sama sobie jestem szefem. Organizuję pracę tak, żeby na wszystko wystarczyło mi czasu. Plusem jest też to, że mogę pracować zdalnie i dostosowywać grafik tak, żeby np. piątki mieć wolne. Mogę podejmować współpracę z kim chcę, nikt mi niczego nie narzuca. I przede wszystkim czerpię ogromną satysfakcję z tego, że pomagam ludziom. Mam swój mały wkład w ich wielkich zmianach.

Natomiast są dwa podstawowe minusy. Prowadzę jednoosobową działalność, więc nie mogę sobie pozwolić na dłuższe przerwy w pracy. Nie pójdę na 2 tygodniowe zwolnienie lekarskie, bo przez ten czas po prostu nie będę zarabiać, a pacjenci zrezygnują ze współpracy ze mną. Drugim minusem jest fakt, że właściwie cały czas trzeba być pod telefonem i mailem. Ktoś chcę się umówić na wizytę, o coś zapytać, potwierdzić spotkanie itp. I to wymaga postawienia granic. Wyraźnego powiedzenia, że na telefony i maile odpowiadam np. do 18.00. To się chyba nazywa asertywność, którą cały czas ćwiczę 🙂

9. Tak, asertywność, której i ja cały czas się uczę. Marto, a jaka jest najważniejsza zasada, którą kierujesz się w biznesie?

Marta: Pracuj efektywnie, a nie ciężko.

10. To zdecydowanie powinno być moje motto na 2020 rok! I to niestety już ostatnie moje pytanie do Ciebie – co poradziłabyś kobietom, które chciałyby osiągnąć sukces w branży dietetycznej a ściślej mówiąc jako dietetyczka „na swoim”?

Marta: Że warto ryzykować. Dla mnie decyzja o założeniu poradni była totalną rewolucją. Oczywiście obaw miałam więcej niż pozytywnych myśli. Do tego dochodziły dobre i złe rady otoczenia. I myśl, że mam szanse na powodzenie bliskie zeru, bo czemu właściwie ma mi się udać? Dlaczego ludzie mają mi zaufać i skorzystać z mojej pomocy? Na szczęście zwyciężyła determinacja, konsekwencja i wspomniany już twardy tyłek. Uważam, że osoby, które wykonują swoją pracę z pasją i zaangażowaniem, same się obronią. I nic tak nie utwierdza mnie w przekonaniu, że to co robię, robię dobrze, jak uśmiech i szczere „dziękuję” zadowolonych pacjentów.

Dlatego Kobieto! Bierz sprawy w swoje ręce i działaj! W najlepszym wypadku wszystko pójdzie po Twojej myśli 🙂

Marta Zarębska poradnia dietetyczna "odWAŻ się!"
Marta Zarębska właścicielka Poradni Dietetycznej „odWAŻ się!”

Zakończyłyśmy bardzo optymistycznym wezwaniem do działania, do którego i ja się dołączam.

Marto, wspaniale mi się z Tobą rozmawiało i jeszcze raz Ci dziękuję, że zgodziłaś się na wywiad. Życzę Ci, żeby Twoja firma rozwijała się tak fantastycznie, jak do tej pory i żebyś z sukcesem zrealizowała wszystkie swoje plany.

Powiedź nam jeszcze – gdzie możemy Cię znaleźć?

Marta: Manie również było miło i dziękuję za zaproszenie oraz życzenia.

Znajdziecie mnie tutaj:

strona www: https://odwazsie-dietetyk.pl/

media społecznościowe: https://pl-pl.facebook.com/odwazsie.dietetyk/ https://www.instagram.com/odwazsie.dietetyk/

blog: https://przy-stole.pl/


Zauważyłyście, że w wywiadzie, przy odpowiedziach Marty pojawiają się uśmiechnięte buźki? Nie jestem „fanką” emotek w tekście, ale przy Marcie inaczej się nie da. To wyraża jej postawę, to że jest sympatyczna, uśmiechnięta, pozytywna i ma duże poczucie humoru. Cały wywiad powinien być umieszczony na tle ogromnej uśmiechniętej buźki 🙂

Kolejny wpis z cyklu 10 pytań do… ukaże się za miesiąc czyli około 27.12.2019, tuż po świętach. Zapraszam serdecznie.

podpis

Chciałabyś otrzymywać ode mnie wiadomości o najnowszych wpisach i innych interesujących rzeczach? Zapisz się na Newsletter Kobiecej Firmy i odbierz e-booka z ćwiczeniami „Odkrywam swoje mocne strony!”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.